Po chwili biegu nie mogłam złapać oddechu, więc skręciłam w stronę lasu i oparłam się o pierwsze lepsze drzewo. Sukinsyn, skurwiel, palant! Jak on mi mógł to zrobić?!? Przecież jeszcze dzisiaj rano było wszystko w porządku. I jeszcze z nią. Nigdy nie czułam się bardziej upokorzona niż dzisiaj. Wyjęłam telefon z kieszeni i zaczęłam usuwać wszystkie sms-y od niego.Usunęłam go także z kontaktów.
Nie zauważyłam kiedy zrobiło się na tyle ciemno żebym nie widziała przed sobą prawie nic. Znałam ten las jak własną kieszeń, ale w dzień nie w nocy. Przytrzymując się drzew zaczęłam iść, ale nie wiedziałam czy dobrze. W pewnej chwili potknęłam się o coś i upadłam na ziemię. Próbowałam wstać, ale moja kostka odmówiła posłuszeństwa. Próbowałam dzwonić do mamy, ale nie miałam zasięgu.
-Pomocy! - nawet nie wiedziałam kiedy zaczęłam krzyczeć - Niech mi ktoś pomoże! Skręciłam kostkę!
Przeczołgałam się pod drzewo i oparłam plecami o zimny pień. Wzięłam głęboki oddech i znów zakrzyczałam.
-Idiotko przecież jesteś w lesie... Kto cię tu usłyszy?!? - mówiłam sama do siebie
-Dokładnie... - usłyszałam zza drzewa przede mną - Nikt
Przycisnęłam się bardziej do drzewa z nadzieją, że mnie nie widzi. Ale to było głupie z mojej strony. Po chwili już poczułam zimny dotyk jego ust na moim karku, a potem coraz wyżej aż do ust.
-Wiedziałem, że jak będę cię śledził to się w końcu opłaci - szepnął mi do ucha - A teraz zabiorę co moje
Zaczął dobierać się do zamka moich jeansów, ale odepchnęłam go lekko.
-Nic tu nie jest twoje... - próbowałam uspokoić głos, ale na marne - Nie jestem twoja!
-Posłuchaj mnie... - podniósł moją brodę tak wysoko, że nie mogłam oddychać - Kocham twój głos, ale zamknij się już! - puścił mnie, a ja opadłam na ziemię
Nie mogłam złapać powietrza. On odwrócił mnie na plecy i usiadł na moim brzuchu. Moje obie ręce trzymał w swojej jednej żebym się przestała wyrywać.
-Jesteś już duża... - powiedział do mojego ucha i zaczął podnosić podkoszulek drugą ręką - Chyba mi nie powiesz, że nie tego nie chcesz...
**Oczami Trace**
Zauważyłam Ell skręcającą do lasu, ale już po chwili znikła mi z pola widzenia. Chodziłam po lesie z nadzieją, że ją znajdę, ale po chwili się ściemniło, więc pobiegłam do jej domu. Gdy jej mama powiedziała, że jej nie ma, a Logan otworzył wytrychem jej drzwi do pokoju-tak, ten debil zamyka drzwi od pokoju na klucz-i jej tam nie było-mogła wejść oknem-jeszcze bardziej się zaniepokoiliśmy.
Mama Ellie zadzwoniła na policję, a oni kazali jej jechać do nich z jej zdjęciem. Chciałam z nią jechać, ale powiedziała żebym została w domu na wypadek gdyby nasza zguba się znalazła. Usiadłam z kubkiem kawy przed telewizorem i czekałam. Modliłam się w duchu żeby nic się jej nie stało.
O 11 zadzwonił do mnie Harry czy Ell jest ze mną, bo nie może się do niej dodzwonić. Powiedziałam mu o wszystkim i po 20 minutach byli już w jej domu. Tak, oni... Bo kochany Hazza powiedział chłopakom co się stało i chcieli za wszelką cenę pomóc.
Piątek, 5 maja 2013
-Gdyby ktoś widział tą dziewczynę, proszę dzwonić na numer 79582... - Logan wyłączył telewizor i usiadł obok mamy
Patrzyła beznamiętnie w przestrzeń z kubkiem zimnej kawy w ręku.
-Mamo nie spałaś od dwóch dni... Może czas się wreszcie położyć - objął ją ciepłym ramieniem
-Moja córeczka zaginęła, a ja mam iść spać?!? - spojrzała na niego z wyrzutem - O czym ty w ogóle mówisz?!?
-Mamo nie krzycz. Chciałem pomóc... - wziął rękę, ale po chwili znów ją objął
Po jej policzku zaczęły kapać łzy.
-Przepraszam Log... Nie powinnam na ciebie naskakiwać, przecież to nie twoja wina... - wytarła rękawem bluzy nos i spojrzała synowi prosto w oczy - Może masz rację... Spróbuję usnąć - wstała z sofy i poszła na górę
Po godzinie siedzenia na sofie i patrzenia w ogłupiający telewizor zadzwonił dzwonek. Logan niechętnie wstał z sofy i udał się otworzyć. W drzwiach stało dwóch policjantów.
-Dzień dobry... Jesteś rodziną Ellie Black? - zapytał jeden z nich
Miał około 30 lat. Był niski, a do tego gruby. Jego orli nos bardzo dziwnie prezentował się w świetle majowego słońca.
-Tak, jestem jej bratem...
-W takim razie mamy dla pana dobrą i złą wiadomość... - odezwał się drugi - Którą chce pan najpierw usłyszeć?

-------------------------------------------------------------------
Tak, tak wiem... Przerwałam w takim momencie, no ale chce was potrzymać w lekkim napięciu :) Podoba się wam blog, bo nie wiem czy go nie zawiesić... Są komentarze, ale jest bardzo mało wejść i nie wiem czy jest jeszcze sens.
