-Czy możesz mnie na chwilę zostawić samą? Nie jestem popieprzonym czubem, żebyś musiał za mną latać! - powiedziała Ellie do Hazzy
16 kwietnia, gdy policja przyjechała do domu Trace, a potem przeszukała całą okolicę i nie znalazła tego "niby zboczeńca" uznała, że Ell ma nierówno pod sufitem. Od tamtego czasu cały czas ktoś z nią wszędzie chodzi. Nawet w łazience nie jest sama, bo Trace stoi przy drzwiach i pyta za ile wyjdzie i czy nic jej nie jest. Ale to jeszcze nie koniec.
-Ell, muszę... - mówił chłopak, dotrzymując jej szybkiego kroku
-Gówno musisz! - dziewczyna zatrzymała się i spojrzała mu w oczy - Po prostu tak jak każdy, uważasz, że jestem pojebana i powinni mnie zamknąć w pokoju bez okien! Ale ty przy tym wszystkim byłeś! Każdy z was był, a potem się tego wyparł! - zaczęła biec, ale chłopak ją złapał za nadgarstek i przyciągnął do siebie
-Za kogo ty mnie masz, co? Gdybym nie był gwiazdą to...
-To co?!? - wyrwała mu się - Zawsze na pierwszym miejscu jesteś ty i ta twoja pieprzona kariera! To dla tego nie chce z tobą być! Jesteś frajerem, który myśli wyłącznie o sobie i nie martwi się o innych! - zaciągnęła się powietrzem i po chwili kontynuowała już spokojnie - A ja jak cię poznałam... Myślałam, że jesteśmy podobni, ale jak widać myliłam się...
Chłopak stał jak wryty na dziedzińcu szkoły i patrzył jak Ellie odchodzi. Jego bardzo dobra koleżanka i niedoszła dziewczyna nagle stała się jego największym wrogiem. Miał zamiar o niej zapomnieć, ale to było prawie niemożliwe. Uzależnił się od niej. Oparł się o ścianę i patrzył na ludzi chodzących dziedzińcem po drugiej stronie szkoły, wszyscy byli tacy szczęśliwi. Ona miała racje, był frajerem. Gdy policja przyjechała mógł powiedzieć prawdę. Teraz Ell uważają za dziewczynę z bardzo wybujałą wyobraźnią, a ten facet, który jej to wszystko zrobił jest na wolności.
W jego uszach zadudnił dźwięk szkolnego dzwonka. Nie miał już co robić w tej szkole. Spacerkiem udał się do wyjścia. Po drodze zaczepiły go jakieś fanki, ale powiedział, że nie ma nastroju i że zrobi sobie z nimi zdjęcie kiedy indziej.
Wyszedł na dwór. Przymknął jedno oko, ponieważ promienie kwietniowego słońca raziły go niemiłosiernie. Przechodząc przez park zauważył chłopaków. Siedzieli na ławce i gadali o czymś z wielkim zaciekawieniem.
-A gdzie zgubiłeś Ellie? - zapytał Zayn gdy chłopak do nich podszedł
-A może by tak cześć na początek, hym? - odburknął Harry
-Stary, co tak spinasz poślady? Jak kocha to wróci... - Lou wstał z ławki i podszedł do Loczka
-Właśnie chodzi o to, że nie wróci... - chłopak zajął jego miejsce -Jestem dupkiem - spojrzał w ziemię, a po chwili schował głowę w rękach
-Ejj, Harry! - zawołał Liam i objął go przyjacielskim ramieniem - Ta dziewczyna aż tak zawróciła ci w głowie? Przecież nigdy... Tak, nigdy jeszcze nie byłeś tak zdołowany kłótnią z dziewczyną
Chłopak spojrzał na chłopaka Liam'a. Jego oczy zaszły szklaną mgiełką.
-Tylko, że to nie jest zwykła dziewczyna... - wstał z ławki i bez słowa wytłumaczenia odszedł od nich
**Oczami Ellie**
-Nienawidzę szkoły! Nienawidzę ludzi! Jestem zbyt zajebista by kogokolwiek lub cokolwiek lubić! - mówiłam do siebie wracając do domu ze szkoły - Boże, ale ze mnie pozer...
Moje chwile przemyśleń przerwał telefon. Trace chciała żebym do niej wbiła i wytłumaczyła jej algebrę. Ze mnie taki Einstein jak z koziej dupy trąba, więc powiedziałam jej żeby zadzwoniła do kogoś kto się na tym zna. Skręciłam do parku. Nie będę marnować takiej ładnej pogody na siedzeniu w domu i patrzeniu w ścianę. Usiadłam na ławce koło jakiś chłopaków. Nie spojrzałam nawet na nich tylko założyłam słuchawki i wpatrywałam się w moje buty. Lekko przechodzone już Vans'y.
Muzykę zakłócił głośny śmiech jednego z chłopaków. Wkurzona wstałam z ławki i zaczęłam iść w ich stronę, ale zobaczyłam kto to i szybko się odwróciłam. Na ławce siedzieli chłopcy z 1D.
-O nasza Ellie! - usłyszałam za plecami i odwróciłam się - Długo się nie widzieliśmy, co tam u ciebie? - zapytał Lou
-Eee... W porządku, ale wiecie, śpieszę się... - znów się odwróciłam, ale wtedy ktoś złapał mnie za rękę
-Chodź na chwilę, chce z tobą porozmawiać... - powiedział Liam i odciągnął mnie trochę dalej - Co ty zrobiłaś Hazzie?
-Co ja mu zrobiłam? - patrzyłam na niego spod byka - Jaja sobie ze mnie robisz?!?
-Nie Ell... Przyszedł tu i był taki jakiś... Dziwny
-Jak ktoś urodził się bez jaj to takie życie... Ja nic mu nie powiedziałam... Ale powiem - odwróciłam się od Liam'a i pobiegłam w stronę domu Harry'ego
Coś tam jeszcze za mną krzyczał, ale ja już nie słuchałam. Chciałam wytłumaczyć to wszystko. Co on sobie myśli! Ja mu coś zrobiłam. No kurwa baba po prostu!
----------------------------------------------------------------------
No więc tak, dziękuję za wszystkie komentarze i czekam na więcej ;] Mam nadzieję że się wam podoba... ♥
Ciekawe czy się pogodzą.. ;) A podasz ten link do nowego bloga..? ;>
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam ;3
Czekam na następny ;p