niedziela, 21 kwietnia 2013

"I'm the foolish one that you anointed with your heart, I tore it apart..."

Środa, 1 maja 2013
**Oczami Ellie**
-Dlaczego nie odbierałaś ode mnie telefonów?!? Martwiłam się o ciebie debilu! - krzyczała do mojego ucha Trace
-Trace uspokój się... Czy mogłabyś przyjść do mnie za godzinę? Proszę... - usiadłam na łóżku obok Harry'ego, a on zaczął całować mnie po szyi - Przestań! - zakrzyczałam przez śmiech
-Z kim ty rozmawiasz Ellie?
-Nie ważna Trace... Jak przyjdziesz to się wszystkiego dowiesz, całuski - rozłączyłam się, wzięłam poduszkę do ręki i zaczęłam okładać Harry'ego po głowie
-Czy możesz przynajmniej przez chwilę mi nic nie robić?!?
-Niee... - powiedział i przybliżył się do mnie
-Pff... Spadaj - odepchnęłam go, ale on przytrzymał mnie za koszulkę i spadłam na niego
-Wiem że jestem bardzo pociągający i że na mnie lecisz, ale nie musisz aż tak dosłownie - uśmiechnął się do mnie i pocałował namiętnie w usta
Tą piękną chwilę przerwał nam dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam z Hazzy, a on zszedł na dół otworzyć. Nie musiałam długo czekać, by dowiedzieć się kto przyszedł, bo już po chwili usłyszałam dzikie ryki dochodzące z dołu.
-Chłopcy... - powiedziałam do siebie i rzuciłam się na łóżko kładąc przy tym poduszkę na głowę
Chwile tak poleżałam, ale przypomniałam sobie, że umówiłam się u mnie z Trace. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Skierowałam się w stronę salonu by przywitać się z chłopakami i pożegnać się z Harry'm.
-Cześć chłopcy - powiedziałam do nich z uśmiechem na twarzy, a oni zamarli
-Co ty tu robisz? - zapytał Zayn z otwartą buzią
-Przyszłam się z wami przywitać...
-To Harry cię nie zabił?!? - powiedział Lou i usiadł na sofie
-Czemu miałby mnie zabijać? Lou słyszysz siebie?
-Nie wiem... - odpowiedział
-Dobra, ja chciałam się tylko przywitać i już mnie nie ma... - odwróciłam się do nich plecami - Paa
Podeszłam pod drzwi i pociągnęłam za klamkę. Były zamknięte. Zaczęłam rozglądać się za kluczami, ale nigdzie ich nie było.
-Tego szukasz? - usłyszałam za plecami głos Harry'ego i dźwięk brzęczących kluczy
-Tak Harry, tego szukam... - podeszłam do niego i próbowałam sięgnąć kluczy, ale on trzymał je wysoko nad głową
-Myślisz że ci je oddam? - spojrzał na mnie tym swoim wzrokiem - To się mylisz... - uśmiechnął się, a ja wystawiłam mu język
-Harry wiesz, że umówiłam się z Trace, a do domu stąd mam z dobre pół godziny, więc oddaj mi te klucze - zrobiłam oczy kota ze Shrek'a
-Nic na mnie nie działa, chyba że... - zrobił dzióbek ze swoich ust i zamknął oczy wyczekując pocałunku
-Chyba kpisz! Za takie coś nikomu nie należy się całus! - jego nieuwaga pomogła mi w zdobyciu kluczy i już po chwili trzymałam je w dłoni - No i co skarbie?!? Łyso ci, nie? - zaczęłam otwierać drzwi, ale on pociągnął mnie do siebie i pocałował
Usłyszałam za jego plecami "Uuu" chłopaków i otworzyłam oczy. Stali wszyscy i patrzyli się na nas. Oderwałam się od Loczka i zaczęłam:
-Nie macie innych rzeczy do roboty?
-Jak myślisz Ell? - zapytał Liam z głupim uśmiechem
-Po co ja się w ogóle wysilam - machnęłam na nich ręką i wyszłam
Za 20 minut miała być u mnie Trace. Zaczęłam biec by zdążyć na czas, ale gdy dobiegłam do domu ona stała  przy bramce i czekała z założonymi rękami.
-Karzesz mi do siebie przychodzić, a potem idziesz się gdzieś włóczyć? - skarciła mnie
-Przepraszam mamo, już nie będę... - udałam że płacze, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem - Czemu nie wchodzisz?
-Bo u ciebie w domu nikogo nie ma?
Otworzyłam furtkę, a potem drzwi i poszłam do kuchni.
-Chcesz lemoniady? - zapytałam wyciągając z lodówki dzbanek z żółtym napojem
-Tak... - usiadła na fotelu i patrzyła na mnie
-No co? - zapytałam podchodząc do niej ze szklanką
-Jesteś jakaś taka inna... Szczęśliwsza i w ogóle - uśmiechnęła się do mnie
-Zdaje ci się - odwzajemniłam uśmiech
-To powiesz mi co się stało? Czemu cię nie było dzisiaj w szkole? I kto ci zrobił malinkę na szyi? - poprawiła się na fotelu, a ja czułam jak zaczynają mnie piec policzki - No nie rób się czerwona buraku, tylko mi w końcu powiedz o co chodzi!
Powiedziałam jej co się wczoraj stało. Że zmieszałam Hazzę z błotem, a potem spotkałam chłopaków i oni mi wszystko powiedzieli co potem okazało się lekkim kłamstwem. No i powiedziałam jej też, że nocowałam u Hazzy i dlatego nie poszłam do szkoły.
-Twoja mama cię zabije jak się o tym dowie! - zakrzyczała Trace
-Ale ona wie o tym że nocowałam u niego... Dzwoniłam do niej
-No dobra, to cię nie zabije...
Nastała chwila ciszy. Nie powiedziałam jej wszystkiego co zaszło między mną a Hazzą. Znaczy, nie doszło do jakiś scen erotycznych czy coś, ale spokojni też nie byliśmy.
-Ejj... A może pójdziemy do parku. Przewietrzysz się i w ogóle - zapytała Trace, a ja pokiwałam głową
Po 40 minutach byłyśmy w parku. Po drodze kupiłyśmy lody. Usiadłyśmy na ławce niedaleko fontanny. Koło niej coś się działo.
-Podejdziemy tam? - zapytałam Trace i pociągnęłam ją za rękę
Przepchałyśmy się przez niezły tłumek ludzi żeby zobaczyć co się stało, ale to nie był dobry pomysł. Zobaczyłam, że Harry całuje się z Alice. Lód wypadł mi z ręki spadając na buta jakiegoś faceta.
-Uważaj gówniaro! - usłyszałam za uchem
Oni w tym czasie przestali się całować i spojrzeli na mnie.
-Jak mogłeś... - powiedziałam cicho, ale tak że Harry usłyszał każde słowo
-To nie tak jak myślisz... - odszedł od Alice i zbliżył się do mnie
-Jak mogłeś! - wykrzyczałam mu to prosto w twarz po czym uciekłam
Nie wiedziałam gdzie biegnę. Łzy zasłaniały mi moje pole widzenia. Obijałam się o ludzi, oni krzyczeli na mnie, mówili żebym uważała, ale ja nie zwracałam na nich uwagi.

**Oczami Trace**
-Jak mogłeś jej to zrobić?!? - krzyczałam na Harry'ego
-Wy się mylicie... To nie tak jak...
-Nie kurwa! Ty możesz wszystko! Bo ty jesteś Harry Styles, nastoletnia gwiazdka, która wyżej sra niż dupę ma!
-Trace ja...
-Nie przerywaj mi! Dopiero co spałeś z moją przyjaciółką, a teraz liżesz się z jakąś zdzirą?!?
-Uważaj na słowa maleńka... - wtrąciła się Alice z uśmieszkiem na ryju
-Nie udzielaj się, bo ci ją mordę obiję! - zwróciłam się do niej, ale po chwili znów patrzyłam na Harry'ego - Jesteś idiotą... Nie jesteś wart Ellie! - obeszłam go i poszłam w stronę, gdzie pobiegła Ellie
Miałam nadzieję, że ją znajdę.
---------------------------------------------------------------
Kurde, nie jestem zbyt zadowolona z tego rozdziału... I przepraszam że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale rodzina przyjechała i nie mogłam wejść na kompa ;/ Dziękuję za komentarze i wejścia i oczekuję następnych xD Myślę, że kolejne rozdziały będą dodawane systematycznie co sobotę :)

2 komentarze:

  1. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ale świetnie napsiane ;)

    http://letmeloveyou1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń