Gdy podeszłam pod dom Harry'ego jakoś tak zachciało mi się wrócić, ale nie mogłam. Musiałam z nim to wszystko wytłumaczyć. Zapukałam do wielkich drewnianych drzwi, ale nikt nie otwierał, więc pociągnęłam za klamkę. Na moje szczęście drzwi były otwarte. Starałam się wychodzić po schodach bardzo cicho, ale one i tak za każdym razem skrzypiały. Podeszłam pod pokój Hazzy, ale zawahałam się czy tam wejść. No tak, chciałam się o wszystkim dowiedzieć, ale też denerwowałam się. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Harry siedział na łóżku ze spuszczoną głową i patrzył na coś, co trzymał w rękach. Podeszłam do niego bliżej i chrząknęłam. Spojrzał na mnie, ale zaraz znów zaczął się wpatrywać w mały punkt leżący na jego dłoni. Usiadłam obok niego i zaczęłam:
-Może wyjaśnisz mi dlaczego powiedziałeś chłopakom, że ja ci coś zrobiłam, hę? - spojrzał na mnie
-Nic im nie mówiłem... - spojrzałam na jego rękę i już wiedziałam co trzymał
Było to nasze wspólne zdjęcie robione w budce. Strasznie się tam wygłupialiśmy.
-Harry... Ja... I ty... Przepraszam... - teraz ja spojrzałam w podłogę
Mimowolnie po moim policzku pociekła łza. Wytarłam ją szybko, żeby Harry tego nie zobaczył.
-Ell... Nie płacz mi tu, proszę cię - powiedział patrząc na mnie, a ja uśmiechnęłam się lekko - Bo ja też się rozpłaczę
Spojrzałam w jego zielone oczy. Były bardzo hipnotyzujące. Chłopak przybliżył się do mnie i po chwili poczułam jego usta na moich. Położył mnie na łóżku i zaczął całować. Ale to nie było jakieś szalone całowanie, gdy nie mogę złapać tchu, tylko powolne i bardzo miłe. Poczułam, że jego ręka jest pod moją bluzką. Odepchnęłam go od siebie i usiadłam zmieszana na łóżku. Przypomniało mi się dzieciństwo i ten odrażający facet. Ale to jest Harry.
-Przepraszam... - powiedział cicho - Nie powinienem był...
Wstał i wyszedł z pokoju zatrzaskując za sobą drzwi. Zostałam sama w jego pokoju.
**Oczami Harry'ego**
"Po co ja to zrobiłem?!?" mówiłem do siebie w myślach. Ten pocałunek z Ellie był jednym wielkim niewypałem. Jakbym nie mógł się powstrzymać!
Podszedłem pod lodówkę i wyciągnąłem z niej piwo. Otworzyłem je i wypiłem duszkiem 1/4 butelki. Usiadłem na obrotowym krześle i co chwile sięgając po butelkę myślałem. I co ja mam teraz zrobić? Przeprosić, że nie mogłem powstrzymać?
Z zamyśleń wyrwał mnie dotyk na moim ramieniu, obrót o 180 stopni na krześle i namiętny pocałunek Ellie. Po chwili oderwała się ode mnie i spojrzała prosto w oczy.
-Piłeś? - podparła się pod boki
-Może troszkę... - odpowiedziałem i przyciągnąłem ją do siebie
Całowaliśmy się jeszcze przez jakiś czas, a potem Ell przeprosiłam mnie za swoje zachowanie na górze.
------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM że długo nic nie dodawałam, ale mój brak weny jest strasznie męczący. I przepraszam też za to, że ten rozdział jest taki krótki, ale był pisany na szybko. Kolejny rozdział postaram dodać w sobotę, ale nic nie obiecuję ;)
A tak wgl to ktoś to czyta? ;33 Komentujcie, proszę Was...

Oczywiście, że ktoś to czyta ;)
OdpowiedzUsuńMimo, że krótki nie jest zły, czekam na kolejny :)
Pozdrawiam i życzę weny <3
jeju jak ty ładnie piszesz czytam od niedawna nałogowo <3 :)
OdpowiedzUsuń