**Oczami Ellie**
"Tak więc Trace zgodziła się iść ze mną poznać chłopaków! To będzie zajebisty wieczór, chyba... :D" zanotowałam w zeszycie.
O 19:20 byłyśmy już ubrane(strój Ellie, strój Trace), umyte, uczesane i co tam jeszcze miałyśmy zrobić.
-To co? Idziemy? - zapytałam się Trace
-Tak, jeszcze tylko poprawię makijaż i możemy iść... - mówiła patrząc w lustro
-Trace, ale proszę cię, nie piszcz, nie rzucaj im się na szyje, ani nie rób rzeczy takich... No wiesz... "Fankowo" podobnych, okej? - podeszłam do niej
-Oczywiście że tak! - oderwała się od malowania rzęs i spojrzała na mnie - Przecież nie chce ci zepsuć związku z Hazzą
Wiem, że była zazdrosna o to, że spotykam się z Harry'm. Jej zachowanie tylko to potwierdzało. Wkurzało mnie to, ale to jest Trace, tego nie ogarniesz...
Po 10 minutach czekania na Trace, wreszcie wyszła z łazienki. Gdy przyszłyśmy do parku miałyśmy lekkie spóźnienie, ale to chyba nic, bo chłopców nie było.
-Chyba cię wystawili... - powiedziała Trace z naciskiem na "cię"
-Nieprawda... Zaraz tu przyjdą... Zobaczysz... - sama w to nie wierzyłam, ale musiałam coś powiedzieć
Po 20 minutach czekania zadzwonił mi telefon. Nie znałam tego numeru, ale odebrałam.
-Halo?
-Yyy... Cześć tu Harry
-Cześć... - powiedziałam wkurzonym głosem
-Przepraszam, ale nie damy rady przyjść na nasze spotkanie... Przykro mi
-Taa... Fajnie, ale nie mogłeś zadzwonić do mnie o 18? Gdy jeszcze nie wyszłam z domu? - wstałam z ławki
-Ellie... - Trace pociągnęłam mnie za rękaw
-Trace nie przeszkadzaj mi, rozmawiam! - spojrzałam na nią wzrokiem mordercy
-Ale Ell...
-O co ci chodzi?!? - po tych słowach ktoś wyrwał mi telefon i przerzucił przez ramię jak worek ziemniaków
Nie wiedziałam co się dzieje, więc zaczęłam wierzgać nogami, aż ten osobnik mnie puścił. Gdy spojrzałam na niego zobaczyłam, że to Harry! Z wrażenia zaniemówiłam i tylko patrzyłam na niego jak na debila.
-Nie przywitasz się ze mną? - Loczek rozłożył ręce w celu uścisku
-Nie!?! - udawałam fochniętą - Dzwonisz do mnie, że nie przyjdziesz, a potem mam cię przytulać?!? Wolne żarty...
-Nie? - pokiwałam głową - W takim razie wylądujesz w fontannie! - znów wziął mnie na ręce i kierował się w stronę fontanny
-Harry żartujesz, prawda? Nie zrobisz mi tego? - patrzyłam na niego z przerażeniem, a on się tylko uśmiechał - Puść mnie Harry! - trzymał mnie już nad fontanną
-To przywitasz się ze mną?
-A mam jakieś wyjście? - wystawiłam mu język, a on mnie puścił i znów rozłożył ręce
Szybkim ruchem go przytuliłam i wróciłam do Trace. Stali przy niej reszta chłopaków z 1D.
-Czemu mi nie pomogłaś?!? - podeszłam do niej i lekko trąciłam w ramię
-Kobie się nie bije... - powiedział Zayn, a ja zaczęłam się śmiać
-Facet nie może, ale przyjaciółka i owszem - uśmiechnęłam się do niego - A tak w ogóle to jestem Ellie...
-Wiemy kim jesteś - wtórował Lou - Harry nie mówi o nikim innym tylko o tobie... - spojrzałam na Styles'a - No ale ja teraz zdaję sobie sprawę dlaczego... - uśmiechnął się Louis
-To ma być komplement? - zapytałam
-No chyba tak... - uśmiechnęłam się, a po chwili zapytałam - To gdzie idziemy?
-Idziemy na imprezę! - powiedział uradowany Harry
-Ale my nie jesteśmy ubrane jak na imprezę... - powiedziała Trace
-To pójdziemy wam coś kupić... - zaproponował Zayn
-No sobie chyba ze mnie kpisz! - powiedziałam - Nie kupicie nam ubrań!
-To idziecie w tym... - powiedział Harry i zbliżył mnie do siebie - Wyglądasz ślicznie, jak zawsze...
Odsunęłam go od siebie i powiedziałam:
-A nie możemy pójść na imprezę kiedy indziej, a dzisiaj pójdziemy coś zjeść albo coś?
-Właśnie - wtórowała mi Trace - W przyszłym tygodniu robię u siebie imprezę, możecie wpaść - uśmiechnęła się
-No niech wam będzie - powiedział Harry - To chodźcie na pizzę - objął mnie i poszliśmy
Dziwnie się czułam idąc tak z Harry'm. Po pierwsze, bo ludzie się na mnie dziwnie patrzyli, a po drugie, bo Trace teraz szła sama.
-Poczekaj chwilkę... - powiedziałam i oderwałam się od Hazzy
Podeszłam do Trace i wzięłam ją pod ramię.
-Idę z tobą, nie z nim... - pokazałam palcem na Loczusia gadającego z Lou i uśmiechnęłam się do niej, a ona się zaśmiała
-Ale my nie jesteśmy ubrane jak na imprezę... - powiedziała Trace
-To pójdziemy wam coś kupić... - zaproponował Zayn
-No sobie chyba ze mnie kpisz! - powiedziałam - Nie kupicie nam ubrań!
-To idziecie w tym... - powiedział Harry i zbliżył mnie do siebie - Wyglądasz ślicznie, jak zawsze...
Odsunęłam go od siebie i powiedziałam:
-A nie możemy pójść na imprezę kiedy indziej, a dzisiaj pójdziemy coś zjeść albo coś?
-Właśnie - wtórowała mi Trace - W przyszłym tygodniu robię u siebie imprezę, możecie wpaść - uśmiechnęła się
-No niech wam będzie - powiedział Harry - To chodźcie na pizzę - objął mnie i poszliśmy
Dziwnie się czułam idąc tak z Harry'm. Po pierwsze, bo ludzie się na mnie dziwnie patrzyli, a po drugie, bo Trace teraz szła sama.
-Poczekaj chwilkę... - powiedziałam i oderwałam się od Hazzy
Podeszłam do Trace i wzięłam ją pod ramię.
-Idę z tobą, nie z nim... - pokazałam palcem na Loczusia gadającego z Lou i uśmiechnęłam się do niej, a ona się zaśmiała
---------------------------------------------------------------------
Krótkie, ale jakoś tak weny nie miałam... Postaram się pisać dłuższe :)
Krótkie ale fantastyczne <3 Zostałaś nominowana do Lienster Award, więcej informacji u mnie :3
OdpowiedzUsuń